Zamek w Niedzicy - legenda o skarbie Inków i duch inkaskiej księżniczki
Niedzica to miasto położone nad Dunajcem w południowej części województwa Małopolskiego.
W XIII wieku na wzgórzu wzniesiona została warownia obronna, w późniejszych czasach nazwana zamkiem Dunajec. Jest to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w Polsce, a może i na świecie, które skrywa wśród średniowiecznych murów wiele tajemnic, a przybyszów przed wejściem wita znak ostrzegający przed duchami. Duchów w tym zamku nagromadziło się bardzo dużo: duch uwięzionego w zamkowych lochach zbójnika Janosika, duch Brunhildy, której mąż zgotował okrutną śmierć, duch księżniczki inkaskiej. Również wiele legend związanych jest z tym miejscem, jak choćby legenda o dębie zasadzonym przez cygankę, czy legenda o skarbie Inków ukrytym w podziemiach zamku.
Zamek w Niedzicy stoi na stromej skale i do czasów obecnych zachował się w stanie prawie nie zmienionym. Kiedyś zamek należał do Węgrów, natomiast polska była tylko niewielka warownia znajdująca się w Czorsztynie.
Charakterystyka zamku
Zamek niedzicki w postaci drewnianej wybudowano już w końcu XIII wieku. Kazał go wznieść król jako warownię przeciwko wybudowanemu polskiemu grodowi w Czorsztynie.
Zamek składa się jak gdyby z trzech części: zamku górnego, zamku średniego i zamku dolnego. Najstarszą i największą część zamku stanowi zamek górny, zbudowany został z kamienia. Posiada on wysoką, kwadratową wieżę. W tej części znajdowała się kaplica, w której do czasów dzisiejszych zachowała się zabytkowa polichromia. Była również część mieszkalna i mały dziedziniec, na którym do dzisiaj jest głęboka studnia, którą według legendy wykopali jeńcy tatarscy. Posiadała ona połączenie z Dunajcem na wypadek, gdyby trzeba było opuścić zamek w pośpiechu i w tajemnicy. Pod zamkiem górnym znajdują się lochy, w których dawniej znajdowało się więzienie. Nawet jeszcze dzisiaj można zobaczyć w nim dyby, którymi według legendy skuty był Janosik, więziony w tym lochu. Do czasów obecnych zachowały się fragmenty bramy i mostu zwodzonego.
Zamek dolny został zbudowany na fundamentach dawnego zamku gotyckiego. Posiada trzy baszty: narożną, kapliczną i bramną. Między zamkiem górnym, a dolnym znajduje się zamek średni z częścią mieszkalną.
Właściciele zamku
Na przestrzeni wieków Niedzica i zamek należały do korony węgierskiej. Tylko na krótki okres niecałych 10 lat był w posiadaniu polskiego możnowładcy. W roku 1528 król węgierski podarował Niedzicę Hieronimowi Łaskiemu.
W 1920 roku, po pierwszej wojnie światowej Niedzica wraz z zamkiem przeszła pod władzę Polski. Właścicielem była Węgierka hr. Salomon. Należała ona do przyjaciół Polski i Polaków.
W roku 1945, po drugiej wojnie światowej zamek został znacjonalizowany, a w 1949 roku opiekę nad nim przejęło Ministerstwo Kultury i Sztuki. Rozpoczęto prace renowacyjne.
Zamek w Niedzicy dla turystów
Obecnie w zamku znajduje się hotel i restauracja. Turyści mogą z przewodnikiem zwiedzać pomieszczenia zamku górnego i średniego, w którym znajduje się między innymi wystawa ekspozycji związanych z historią zamku. Mogą z tarasów widokowych zachwycać się wspaniałą panoramą Pienin, zaporą i zamkiem w Czorsztynie.
Legenda o cygance
Wiekowe mury zamku w Niedzicy kryją wiele tajemnic i jest z nimi związane wiele legend.
Jedną z nich jest legenda o cygance, swój początek wzięła w XVI wieku. W tym czasie zamek był w posiadaniu węgierskich magnatów Horvathów - byli oni bardzo okrutni dla swoich poddanych. Okoliczna ludność głodowała, a lochy były pełne jeńców. Pewnego razu hrabia podczas przejażdżki spotkał cygankę, która powiedziała, że mu powróży i przepowiedziała, że jego ród wkrótce wyginie. Rzuciła na ziemię żołędzia i powiedziała, żeby strzegł dębu, który wyrośnie z tego żołędzia, bo jak dąb uschnie, ród zginie. Rozgniewany hrabia kazał zgładzić zuchwałą cygankę, ale zdołała uciec, natomiast przepowiednia się spełniła.
Legenda o księżniczce Brunhildzie i księciu Bogusławie
Inna legenda opowiada o czasach, kiedy na zamku mieszkali księżniczka Brunhilda i książę Bogusław. Chociaż bardzo się kochali to często się kłócili, bo oboje mieli wybuchowe charaktery. W końcu, aby nie być pośmiewiskiem dla otoczenia zamieszkali w zamkowej wieży, żeby nikt nie słyszał ich kłótni. Podczas jednej z większych awantur zdarzył się wypadek, Brunhilda popchnięta przez rozzłoszczonego Bogusława wypadła przez okno z wieży do studni, która znajdowała się pod oknem i zginęła. Zrozpaczony Bogusław gnębiony wyrzutami sumienia od tego czasu błąkał się dniami i nocami po zamkowych komnatach i powtarzał w kółko przebacz mi Brunhildo.
Pewnego razu, gdy tak zawodził ze studni dobiegł go głos Brunhildy przebaczam ci Bogusławie łysy. I jak legenda głosi w jednej chwili Bogusław stracił włosy. Od tej pory wszyscy niewierni kochankowie zaglądający do studni stają się łysi.
Legenda o inkaskiej księżniczce
Inna jeszcze legenda opowiada historię, której korzenie prowadzą aż do Peru. W XVIII wieku panem na zamku był węgierski szlachcic spowinowacony z rodem polskim. Był on zamiłowanym podróżnikiem, tzw. niespokojnym duchem. Pewnego razu wyjechał do Peru i ożenił się z piękną księżniczką inkaską o imieniu Umina. Miał z nią córkę, która po latach poślubiła bratanka słynnego wodza Inków Tupaca Amaru. Wódz stanął na czele powstania przeciwko najeźdźcom hiszpańskim i po jego klęsce został zamordowany. Natomiast jego bratanek razem z żoną i maleńkim synkiem za namową teścia przyjechał do zamku w Niedzicy. Przywiózł ze sobą część słynnego skarbu Inków. Umina razem z mężem została zamordowana przez wysłanników hiszpańskiej inkwizycji, ojciec pochował ich w krypcie pod kaplicą zamkową. Ich maleńki synek został adoptowany przez Władysława Benesza, po latach ożenił się z Polką i to on na łożu śmierci przekazał swoim dzieciom dokumenty i pamiątki rodzinne. W nich prawdopodobnie zapisane było, gdzie ukryty jest skarb. Skarbu spadkobiercy nieszczęsnej księżniczki nigdy nie znaleźli, natomiast niejednemu z nich, jak głosi legenda, ukazywała się tajemnicza kobieca postać w białej szacie, która jakoby strzegła swojej schedy przed intruzami.
Nie wiadomo, czy nie ma w tej legendzie ździebka prawdy. Jak wieść niesie niejeden raz nocą z pokoi gościnnych, które mieszczą się nad kaplicą, wybiegają goście ze strachem w oczach.
Pewien znany profesor po nocy spędzonej w apartamencie nad kaplicą miał się wyrazić, że już nigdy nie zamieszka w tym pokoju. I jak tu nie wierzyć w duchy?